Nie każdy, kto broni praw kobiet, chce być nazywany feministą. Generał Paul pokazał, jak można to rozumieć

Danuše NerudováFeminizmKobiety w politycePetr PavelWybory prezydenckie 2023
Irena Buršová
| 20.2.2024
Nie każdy, kto broni praw kobiet, chce być nazywany feministą. Generał Paul pokazał, jak można to rozumieć
Feminismus nemusí nutně znamenat aktivismus. Ale může. Shutterstock

Jest rok 2023, równe prawa i równe szanse powinny być czymś oczywistym w rozwiniętym świecie i wszyscy chcemy do nich dążyć. Jednak wiele osób wciąż ma problem z określeniem się jako feministka lub feminista. Słowo to obarczone jest wieloma uprzedzeniami. Czy w ogóle ważne jest pytanie, czy ktoś jest feministą lub feministką? Czy nie lepiej porozmawiać o tym, co dla kogo oznacza feminizm? Debaty przedwyborcze z kandydatami otworzyły między innymi kwestię tego, jak feminizm może być postrzegany.

"Czy jesteś feministką?" - "Nie, nie jestem", odpowiedziała kandydatka na prezydenta Danuše Nerudová kilka miesięcy temu, zyskując krytykę ze strony postępowego segmentu elektoratu, który uważa feminizm za coś oczywistego, a nie za brudne słowo. Nerudova skomentowała później tę wypowiedź na Twitterze.

"Czy nazwałabyś siebie feministką?". - "Jeśli patrzę na to z perspektywy, o której wspomniałem - równe szanse, równe traktowanie, ochrona tam, gdzie jest potrzebna, czy to ochrona przed przemocą domową, czy może w moim przypadku ochrona kobiet na wojnie, ponieważ przemoc wobec kobiet staje się nawet bronią w niektórych konfliktach, to tak. Ale sama definicja jest tak szeroka, że trudno byłoby mi znaleźć dwie takie same" - odpowiedział kandydat na prezydenta Petr Pavel w wywiadzie dla portalu Heroine.cz.

Pod tym cytatem rozwinęła się cenna dyskusja na Instagramie Heroine. Niektórzy byli źli, że Petr Pavel nie powiedział po prostu "Tak, jestem feministą, kropka". Inni nie tylko go bronili, ale i chwalili, ponieważ wyjaśnił, co feminizm oznacza dla niego osobiście, a następnie się do tego przyznał. To więcej niż zdecydowana większość osób publicznych w naszym kraju. Te różne postawy w czeskim dyskursie na temat feminizmu od pewnego czasu zasługują na komentarz.

Rozumiem tych, którzy chcą usłyszeć "Tak, jestem feministką, kropka"

Część z nas ma takie podejście: na litość boską, jest 2023 r. Feminizm to dobra rzecz. Dąży do równych praw i możliwości dla kobiet i mężczyzn. Jak można nie być feministką? Wszyscy powinniśmy być feministami, jak mówi Chimamandy Ngozi Adichie w TEDx talk. Dla nas jest to oczywiste, dlatego nie "rozumiemy", dlaczego inni mają z tym taki problem.

Niewielu powie ci, że są przeciwni ludzkiej równości. Ale jednocześnie dla wielu osób idea ta jest zbyt ogólna i nieuchwytna. Co więcej, często pada argument, że równość już mamy, nie ma czego rozwiązywać, feminizm jest bezużyteczny, a obecny to wymyślanie problemów i dążenie do wyższości kobiet. Cóż, to wymaga szerszego wyjaśnienia. Teoretycznie istnieje tylko jeden feminizm, ale w praktyce większość ludzi wyobraża sobie coś zupełnie innego niż oficjalne definicje i to, na co zgadzają się feministki. I to wyobrażenie trzeba brać pod uwagę i uwzględniać, niezależnie od tego, jak bardzo nas irytuje.

Co z tym zrobić?

Trudno? Nie pytajmy ludzi, czy są feministami i nie złośćmy się, jeśli nie odpowiedzą prostym "Tak, jestem". Zapytajmy najpierw, co według nich oznacza feminizm, ogólnie lub osobiście, a następnie dlaczego są za lub przeciw tym ideom. Nagle sprawia to, że strzelanina między dwoma niemożliwymi do pogodzenia obozami staje się jedną wielką pulą pomysłów, doświadczeń i myśli. Na takiej podstawie możemy dyskutować dalej i zdrowiej, szukając wspólnej płaszczyzny i zrozumienia, a nie kontynuować konflikty i nieporozumienia.

Dyskusja dot. artykułu

Nikt nie dodał jeszcze komentarza do dyskusji

Zostaw komentarz