Czy psychodeliki uratują świat?

Kama Wojtkiewicz
| 6.12.2021
Czy psychodeliki uratują świat?
Zdjęcie: Kama Wojtkiewicz

Przełom w leczeniu depresji, PTSD i uzależnień, czy kolejna moda? Substancje psychodeliczne wracają na naukowe salony, a kolejne badania dowodzą, że mogą mieć dobroczynny wpływ na zdrowie psychiczne, neuroplastyczność i wyciszanie stanów zapalnych.

W październiku tego roku na okładce amerykańskiego Newsweeka pojawił się obraz grzybów psylocybinowych z towarzyszącym mu napisem: Nowy lek na depresję. Mówi się o największym postępie w leczeniu depresji od czasów Prozacu. I choć szczegółowych informacji o terapeutycznym wykorzystaniu psychodelików nadal trudno szukać w mainstreamowych mediach, możemy zaobserwować zbliżającą się wielkimi krokami rewolucję. Na depresję choruje 280 mln osób na całym świecie (dane WHO z 2019 roku, teraz mówi się nawet o 350 mln), w tym przypadki lekooporne, a wykorzystanie substancji psychodelicznych może realnie uszczuplić tę zatrważającą liczbę.

Psychodeliki to grupa substancji psychoaktywnych wywołujących zmiany percepcji, świadomości, pamięci, sposobu myślenia oraz odczuwania emocji. Słowo „psychedelic” zostało po raz pierwszy użyte przez angielskiego psychiatrę, Humphry’ego Osmonda w 1957 roku, w odpowiedzi na propozycję Aldousa Huxleya, który opowiadał się za nazwą phanerothyme (phanein z greki oznacza ujawniać, a thymos to umysł, dusza). Osmond odpowiedział jednak: „To fathom hell or soar angelic, just take a pinch of psychedelic” – i to właśnie jego propozycja na stałe weszła do języka angielskiego. Przykładowymi klasycznymi substancjami psychodelicznym są psylocybina, LSD, DMT i meskalina, podczas gdy do mniej klasycznych zalicza się również MDMA, ketaminę i ibogainę.

Terapeutyczne wykorzystanie psychodelików

Psychodeliki, pod koniec lat 60. zdelegalizowane i okryte złą sławą, dziś wracają do łask. W zeszłym roku badacze z Johns Hopkins University, jednego z najprężniej działających ośrodków zajmujących się wykorzystaniem psychodelików w nauce, opublikowali niezwykle obiecujące wyniki badań. Co pokazały? Po podaniu psylocybiny w kontrolowanych warunkach, pod okiem psychoterapeuty wraz z przygotowaniem i integracją po doświadczeniu psychodelicznym u 71 proc. uczestników odnotowano obniżenie symptomów depresji o ponad 50 proc., co utrzymywało się przez 4 tygodnie. Po miesiącu ponad połowa z nich była w remisji.

Psychodeliki, dając głęboki wgląd we własne uwarunkowania i schematy, pozwalają spojrzeć na siebie z większym zrozumieniem i współczuciem. Sama substancja, bez introspekcji, refleksji i emocjonalnego wysiłku, nie zdziała jednak cudów. Dlatego tak ważne jest wsparcie specjalistów, którzy pomagają lepiej zrozumieć to potężne doświadczenie.

W maju tego roku przeprowadzono 18-tygodniowy eksperyment w 15 ośrodkach klinicznych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Izraelu, w którym wzięło udział 90 osób ze zdiagnozowanym zespołem stresu pourazowego (PTSD). Wszyscy uczestnicy odbyli 15 sesji terapeutycznych pod okiem przeszkolonych specjalistów. Połowie uczestników podawano MDMA, a połowie placebo. Pod koniec eksperymentu obie grupy zgłaszały mniej objawów typowych dla PTSD, takich jak np. natrętne myśli. Jednak w grupie przyjmującej MDMA korzyści były bardziej widoczne. U 67 proc. osób poddanych terapii z wykorzystaniem MDMA zaobserwowano tak dużą poprawę, że uznano je za wyleczone, podczas gdy w grupie przyjmującej placebo było to tylko 32 procent. O ocenę stanu psychicznego pacjentów poproszono niezależnych ekspertów. Warto podkreślić, że zarówno przed, jak i po badaniu uczestnikom zapewniono intensywne sesje psychoterapeutyczne, aby przygotować ich do doświadczenia psychodelicznego i pomóc w integracji po zakończeniu eksperymentu. Psychodeliki, dając głęboki wgląd we własne uwarunkowania i schematy, pozwalają spojrzeć na siebie z większym zrozumieniem i współczuciem. Sama substancja, bez introspekcji, refleksji i emocjonalnego wysiłku, nie zdziała jednak cudów. Dlatego tak ważne jest wsparcie specjalistów, którzy pomagają lepiej zrozumieć to potężne doświadczenie.

Zdjęcie: Kama Wojtkiewicz

Obiecująco wyglądają także badania nad leczeniem uzależnienia od alkoholu, nikotyny i opioidów, a także łagodzeniem lęku u osób umierających. Jak opowiada Maciej Lorenc, socjolog, autor i tłumacz zagranicznych książek na temat psychodelików, są to szczególnie ważne badania dla Stanów Zjednoczonych, gdzie znacząca część społeczeństwa jest uzależniona od opioidów. Lawina uzależnień ruszyła w latach 90., kiedy to amerykańscy lekarze zaczęli masowo wydawać recepty na m.in. OxyContin, obiecując zbawienne i niegroźne działanie. Z leków przeciwbólowych z racji niższej ceny szybko przerzucano się na sprowadzaną z Meksyku heroinę, co poskutkowało masowymi uzależnieniami wśród dzieci z „dobrych” domów i przedstawicieli klasy średniej. Epidemię opioidową szczegółowo opisał dziennikarz Sam Quinones w reportażu wydawnictwa Czarne, „Dreamland”.

W 2014 roku szwajcarski psychiatra Peter Gasser zbadał także wykorzystanie LSD w łagodzeniu bólu i lęku u osób w stanie terminalnym. U prawie 78 proc. pacjentów, którym przepisywał substancję, wyraźnie obniżył się poziom odczuwanego lęku w związku ze śmiertelną chorobą. 66,7 proc. odnotowało lepszą jakość życia po przeprowadzonym eksperymencie.

Dobroczynny wpływ na organizm

„Badacze od dawna spekulowali, że psychodeliki wspierają neurogenezę i zwiększają neuroplastyczność, ale dopiero niedawno udało się potwierdzić te hipotezy” – opowiada dr Urszula Kozłowska z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. W 2018 roku dr David Olson przeprowadził badanie, w którym dowiódł, że psychodeliki sprzyjają neuroplastyczności (zdolności komórek nerwowych do adaptacji pod wpływem zachodzących zmian środowiskowych) poprzez zwiększenie ilości kolców dendrytycznych i neurytów w mózgu. Wielu zwolenników mikrodawkowania, czyli regularnego przyjmowania substancji psychodelicznych w małych dawkach według ścisłego protokołu, zaobserwowało u siebie m.in. zwiększoną kreatywność, produktywność i koncentrację.

Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku dopuszczenia terapii wspomaganej psychodelikami do obiegu, uczestnicy i specjaliści będą musieli spełnić rygorystyczne warunki. Organizacja MAPS zajmie się szkoleniem potencjalnych terapeutów, pacjenci zostaną poddani badaniom przesiewowym.

Nadal brakuje jednak badań klinicznych, które potwierdzałyby te obserwacje. Ciekawym tropem stał się również wpływ substancji psychodelicznych na procesy immunologiczne, takie jak wyciszanie stanów zapalnych w mózgu czy komórkach obwodowych w ciele. To szczególnie ważne w przypadku chronicznie występujących stanów zapalnych, które mogą doprowadzić do chorób neurodegeneracyjnych, nowotworów, a nawet depresji. Część badaczy wskazuje na to, że szybko działające DMT mogłoby być podawane pacjentom z udarami w drodze do szpitala, kiedy ratownicy medyczni walczą z czasem. W ten sposób można by uchronić pacjentów przed poważniejszymi urazami, a potem wesprzeć naprawę uszkodzonych neuronów w okresie rekonwalescencji.

Wyzwania na drodze

Leczenie PTSD z użyciem MDMA i depresji z użyciem psylocybiny uzyskało niedawno w USA status „terapii przełomowej”, co oznacza, że przedstawiciele instytucji rządowych aktywnie pomagają we wprowadzeniu tych substancji na rynek. Oprócz prężnie działającej organizacji MAPS, czyli Multidisciplinary Association for Psychedelic Studies, badania sponsorują także przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej i filantropi. „Jedną z nich jest Rebekah Mercer, dziedziczka fortuny i Republikanka, która przekazała milion dolarów na badania dotyczące stosowania MDMA u weteranów wojennych z PTSD, a wcześniej przeznaczyła pokaźne sumy na kampanię wyborczą Donalda Trumpa” – tłumaczy Maciej Lorenc w rozmowie z Jasiem Kapelą.

Inspiracje do pogłębienia tematu

Zdjęcie: Kama Wojtkiewicz

 

Pojawia się też zarzut, że w przypadku legalizacji psychodelików w psychoterapii, każdy będzie mógł korzystać z substancji we własnym zakresie, co może być niebezpieczne.. Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku dopuszczenia terapii wspomaganej psychodelikami do obiegu, uczestnicy i specjaliści będą musieli spełnić rygorystyczne warunki. Organizacja MAPS zajmie się szkoleniem potencjalnych terapeutów, a terapia odbędzie się wyłącznie w licencjonowanych ośrodkach. Pacjenci zostaną poddani badaniom przesiewowym, aby wykluczyć osoby mające w historii rodziny lub własnej przypadki poważnych zaburzeń psychicznych, takich jak schizofrenia czy choroba afektywna dwubiegunowa. Cała procedura będzie wymagać czasu i odpowiedniego przygotowania, stąd też scenariusze łatwo dostępnych w aptekach grzybów psylocybinowych nie mogłyby być dalsze od prawdy.

Bezpiecznie i świadomie

W 1971 roku Richard Nixon przekonywał Amerykanów, że narkotyki to „wróg publiczny numer jeden”, czego pokłosiem był zakaz badań nad działaniem substancji psychodelicznych. Jak trafnie zauważa dr Michael Mithoefer, „prowadzona obecnie wojna z narkotykami nie zapobiega nieodpowiedzialnemu zażywaniu narkotyków. Przeszkadza natomiast w prowadzeniu badań medycznych. Potrzebujemy polityki, która nie tylko pozwalałaby na badania i eksperymenty kliniczne, ale wręcz by je wspierała. Niezbędna jest również edukacja dotycząca korzystania z tych substancji w prawidłowy i bezpieczny sposób”. Z naciskiem na bezpieczny.

Ten artykuł nie wyczerpuje tematu naukowego wykorzystania psychodelików, ich oddziaływania na mózg i organizm, obecnej polityki narkotykowej, tła historycznego i wszystkich potencjalnych zagrożeń. Pokazuje jednak, w którą stronę zmierzają badania, czego możemy nauczyć się z dotychczasowych eksperymentów i dlaczego warto oswajać ten temat zamiast wrzucania go do jednego worka z tzw. twardymi narkotykami. Nadal nie znamy wszystkich właściwości i potencjałów substancji psychodelicznych, tak samo jak brakuje nam danych, by ocenić np. długoterminowe ryzyka regularnego mikrodawkowania. Zachęcam jednak, abyśmy zaznajamiali się z przeprowadzanymi przez specjalistów badaniami, podważali medialną narrację i wyrabiali sobie własną opinię, aby móc świadomie ocenić, czy psychodeliki rzeczywiście uratują kiedyś nasz świat.

Dyskusja dot. artykułu

Nikt nie dodał jeszcze komentarza do dyskusji

Zostaw komentarz