Wojna nie jest winą wszystkich Rosjan. Życie w Polsce z rosyjskim paszportem.

Pamela Adamik
| 14.4.2022 | 1 komentarz
Wojna nie jest winą wszystkich Rosjan. Życie w Polsce z rosyjskim paszportem.
Zdroj: Shutterstock

Wojna wywołana przez Putina daje przyzwolenie na czasem skrywaną, a czasem nie, ksenofobię, z którą spotykają się Rosjanie i Białorusini mieszkający w Polsce. Od bojkotu sklepu prowadzonego przez Białorusina, przez ataki na właścicielkę rosyjskiej restauracji, zdejmowanie z repertuarów dzieł niezależnych rosyjskich twórców i wycofywanie środków oraz anulowanie grantów rosyjskim naukowcom.

Komentarze w Internecie, szczególnie po ujawnieniu zbrodni wojennych dokonanych w Buczy, również szerzą nienawiść wobec wszystkich Rosjan. Nawet na moim facebookowym wallu, który mimo wszystko jest w głównej mierze lewicowy, nie zabrakło wpisów i komentarzy takich jak „Nienawidzę Rosjan”, „Wszyscy jesteście temu winni i za to odpowiedzialni”. Takimi postawami, oprócz krzywdzenia ludzi, którzy z wojną nie mają nic wspólnego, wzmaga się także propagandową narrację Kremla.

Wyjechałam z Rosji, aby nie płacić tam podatków i też w ten sposób okazać swój sprzeciw. Usłyszałam, że jestem za mało opozycyjna i niezaangażowana w żadne realne działania przeciwko rządowi, dlatego mam szukać innego lokum.

„Moim problemem w wynajmie mieszkania był fakt, że jestem Rosjanką.”

Zoja*, z zawodu prawniczka, która do Polski przyjechała w 2020 roku w ramach programu stypendialnego, już wtedy mierzyła się z ogromnymi problemami w znalezieniu mieszkania. Przeszkodą był rosyjski paszport. „W pierwszej fazie poszukiwań, właścicielka mieszkania, które chciałam wynająć zapytała, czy popieram Putina. Odpowiedziałam, że nie. Wyjechałam z Rosji, aby nie płacić tam podatków i też w ten sposób okazać swój sprzeciw. Usłyszałam, że jestem za mało opozycyjna i niezaangażowana w żadne realne działania przeciwko rządowi, dlatego mam szukać innego lokum.

Przy kolejnym spotkaniu Zoję spotkała jeszcze gorsza sytuacja. „Kolejny właściciel, myślał, że jestem z Azji. Przed spotkaniem widział moje zdjęcia – jestem Kazaszką – dlatego mógł tak faktycznie pomyśleć. Kiedy przyjechałam na miejsce, po zamienieniu kilku zdań zwrócił uwagę na mój akcent, który nie brzmiał według niego azjatycko. Zdziwił się, że jestem z Rosji. Zostałam zapytana, czy mam rosyjski paszport i czy rodzice są w Rosji. Po twierdzących odpowiedziach z mojej strony, padły hasła, że nigdy nie wynajmował mieszkania Rosjanom, że pewnie wiem, jaki jest stosunek do Rosjan w Polsce, że najpierw II Wojna Światowa i zniszczenie Warszawy, a potem kontrola rosyjska w czasach PRL-u. Już wiedziałam, że to kolejne mieszkanie, którego nie wynajmę.”

Finalnie Zoja znalazła kawalerkę, z której niestety musi się wyprowadzić. Właścicielka powiedziała, że sprzedaje mieszkanie. Poszukiwania mieszkania w obecnej rzeczywistości okazały się jeszcze cięższe. „Ostatnie rozmowy odbyłam poprzez Messenger. Zawsze poruszana była kwestia akcentu i pytania o to, czy rodzice, którzy są w Rosji popierają Putina. Nie popierają, ale to i tak nie miało znaczenia. Jestem normalną osobą, z wykształcenia prawniczką, chociaż mam rosyjski paszport. Nie wybrałam sobie miejsca urodzenia i jest mi przykro, że to ma wpływ na moje działania w Polsce.”

Złożyłam wniosek o przedłużenie wizy. Konsulat odmówił i teraz chcą mnie wyrzucić ze szkoły. Myślę, że powodem odmowy jest moje obywatelstwo. Złożyłam już odwołanie i liczę na jego pozytywne rozpatrzenie. Ogromnie żałuję, że polskie władze nie chcą mi dać szansy na zmianę mojego życia

Sytuacja wynajmu mieszkań przez Rosjan nie tylko w Polsce jest zaogniona. Dotyczy to także innych miejsc, w tym Stambułu i Tibilisi, do których Rosjanie mogą wyjechać bez wizy Schengen. Co więcej do Gruzji, Armenii i Turcji wciąż latają samoloty. Część osób uciekła, aby uniknąć prześladowań czy więzienia, część traktuje to jako formę sprzeciwu, jeszcze inni boją się uwięzienia za „żelazną kurtyną” i życia w milczeniu.

Czy mówimy już o systemowym wykluczeniu?

Czy putinowska inwazja spowoduje systemowe wykluczenie Rosjan i Białorusinów, czy zaostrzy tylko szowinistyczne poglądy części Polaków? Wiele faktów przemawia za tym, że systemowe karanie osób pochodzenia rosyjskiego lub białoruskiego, mieszkających w Polsce już się rozpoczęło. Pokazuje to sytuacja rosyjskich naukowców i studentów, którzy z dnia na dzień zostali pozbawieni finansowania swoich grantów lub pobytów w ramach wymiany studenckiej. Rozumiem, że instytucjonalne odcięcie się od jednostek rosyjskich, które w zdecydowanej mierze popierają reżim Putina jest konieczne. Nie rozumiem jednak zawieszania indywidualnych programów i stypendiów. „Obecnie na Uniwersytecie Warszawskim została wstrzymana wypłata stypendiów finansowanych przez NAWA (Narodową Agencję Wymiany Akademickiej) indywidualnym uczestnikom programów, którzy przyjechali na UW z Rosji – sytuacja dotyczy kilku osób. Środki przeznaczone na współpracę z Rosją w ramach programu Komisji Europejskiej Erasmus+ zostały przesunięte na inne regiony/kraje" – przekazała PAP rzeczniczka prasowa UW Anna Modzelewska.

Działania tego typu, oprócz pozostawienia ludzi z dnia na dzień bez środków do życia, będą prowadzić do marginalizacji rosyjskich naukowców i studentów, tylko ze względu na posiadane pochodzenie oraz wzrostu ich niechęci wobec państw zachodnich. Szkoda, że przy podejmowaniu tego typu decyzji Ministerstwo Edukacji i Nauki nie myśli o osobach, które nie popierają Putina i którym odcina możliwości pracy i rozwoju tylko przez rosyjskie obywatelstwo.

Wiele osób z Polski, z którymi rozmawiałam w ostatnim czasie ma poczucie, że Rosjanie powinni zrobić coś więcej. Zadaję im pytanie, co by to miało być? Czy nie wystarczają bohaterskie wyjścia na protesty, za które w świetle nowego prawa w Rosji może grozić nawet 15 lat więzienia?

To samo spotkało redaktorów i tłumaczy z rosyjskojęzycznej sekcji serwisu Culture.pl. Instytut Adama Mickiewicza wydał oświadczenie, że decyzję podejmuje z „przyzwoitości cywilizowanego człowieka”. Przyzwoitość według mnie nie powinna polegać na zwalnianiu z dnia na dzień ludzi, pracujących w redakcji od 7 lat, otwarcie deklarujących potępienie wojny. Jak możemy przeczytać w pożegnaniu z czytelnikami – „Wciąż wierzymy w to, że mosty kulturowe trzeba budować, a nie palić. A także w to, że trzeba wykorzystać każdą możliwość, żeby mówić prawdę o wojnie. I w to, że jeśli zatrzaskuje się przed nami drzwi, to nie należy ich zabijać deskami, tylko stukać w nie do skutku. Tę możliwość nam odebrano, ale my na pewno znajdziemy nową.”

W ciężkiej sytuacji są także Rosjanie i Białorusini, którym Polska nie chce przedłużyć wizy. Daria* jest Rosjanką, ale od 10 lat mieszka w Mińsku. Pracuje jako kosmetyczka. Po wynikach wyborów w 2020 roku postanowiła opuścić Białoruś. Miała dosyć życia w reżimowym kraju. Chciała też zamieszkać z synem, który od 5 lat mieszka i pracuje w Polsce. Podjęła naukę w szkole policealnej w Warszawie, a równocześnie pracowała w Mińsku. Na zajęcia dojeżdżała nocnymi autobusami. „Zaliczyłam już trzeci semestr. Niestety 18 marca 2022 roku moja wiza wygasła. Złożyłam wniosek o jej przedłużenie. Konsulat odmówił i teraz chcą mnie wyrzucić ze szkoły. Myślę, że powodem odmowy jest moje obywatelstwo. Złożyłam już odwołanie i liczę na jego pozytywne rozpatrzenie. Ogromnie żałuję, że polskie władze nie chcą mi dać szansy na zmianę mojego życia.”

Nastawienie wobec Rosjan i Białorusinów

Co na temat nastawienia wobec Rosjan i Białorusinów mówi najnowsze badanie CBOS „Stosunek do innych narodów” przeprowadzone w lutym 2022 roku? „W stosunku do roku 2021 największe zmiany in minus nastąpiły w stosunku do Białorusinów (spadek deklarujących sympatię o 12 punktów procentowych, przy jednoczesnym wzroście niechęci również o 12 punktów procentowych) oraz Rosjan (spadek sympatii o 6 punktów, przy jednoczesnym wzroście niechęci o 3 punkty procentowe)”.

Rosjanie – poza Romami i Arabami – cieszą się najmniejszą sympatią i największą niechęcią wśród ankietowanych. Są na 3. miejscu od końca, Białorusini na 6. spośród 18. narodów i grup etnicznych uwzględnionych w sondażu. Badanie zostało przeprowadzone przed rosyjską inwazją na Ukrainę. Jak podaje CBOS, „pogorszenie naszego nastawienia do Białorusinów może mieć związek z kryzysem migracyjnym na granicy polsko – białoruskiej inspirowanym przez Aleksandra Łukaszenkę, a do Rosjan – ze wzrostem napięcia w relacjach Rosja-Ukraina oraz Rosja-NATO, w związku z gromadzeniem rosyjskich oddziałów wojskowych wzdłuż granicy z Ukrainą”. Należy przypuszczać, że kolejne badanie w obliczu wywołanej przez Rosję wojny, ukaże jeszcze niższą sympatię, a wyższą niechęć wobec Rosjan i Białorusinów.

Rosjanie powinni zrobić coś więcej

Wiele osób z Polski, z którymi rozmawiałam w ostatnim czasie ma poczucie, że Rosjanie powinni zrobić coś więcej. Zadaję im pytanie, co by to miało być? Czy nie wystarczają bohaterskie wyjścia na protesty, za które w świetle nowego prawa w Rosji może grozić nawet 15 lat więzienia?

Wiktoria*, która w Polsce mieszka już 8 lat boi się nawet napisać na Facebooku post potępiający wojnę. Ma w Rosji rodzinę, którą mogłyby spotkać z tego powodu poważne konsekwencje. „Aparat kontroli państwowej panujący w Rosji jest ciężki do wyobrażenia i wytłumaczenia osobom, które mieszkają w demokratycznym ustroju. Wszyscy pamiętają protesty przeciwko uwięzieniu Aleksieja Nawalnego, podczas których ich uczestnicy byli masowo zatrzymywania, bici, aresztowani, katowani i skazywani. Mój znajomy, który brał udział w jednym z protestów, również został aresztowany. Był przetrzymywany bez jedzenia, picia i możliwości skorzystania z toalety przez wiele godzin. Musiał też zapłacić wysoki mandat. Co więcej policjanci odwiedzili jego rodziców z groźbą utraty przez nich pracy”.

Dobitnie o obwinianiu Rosjan przez Zachód za ich bierność mówi także Lubow Sobol, prawniczka Nawalnego w wywiadzie dla Gazety Wyborczej. „Mogę – pewnie bardzo niedelikatnie – poprosić krytykujących ich mieszkańców Europy, by przypomnieli sobie, kiedy ostatnio za udział w proteście mieli wsuniętą w odbyt policyjną pałkę. To bardzo popularna forma tortur, stosowana we wszystkich rosyjskich więzieniach. Ludzie o tym wiedzą. I wiedzą, że jeśli Putin masakruje Ukraińców, nic nie powstrzyma go, by nie rozprawił się w taki sam sposób z nimi.”

Inwazja na Ukrainę, za którą odpowiedzialny jest Władimir Putin i jego rząd, a także rosyjscy żołnierze dokonujący zbrodni wojennych, wzmaga niechęć, często nienawiść do wszystkich Rosjan i cały naród obarcza winą za działania wojenne. To niestety dobrze znany mechanizm, kiedy unifikuje się poszczególne osoby i ich historię zlewając je w jednolitą masę – wtedy zły jest każdy, tylko i wyłącznie ze względu na pochodzenie. Działa to zarówno w relacji państwo - człowiek, kiedy to urzędowym podpisem niewydania/nieprzedłużenia wizy lub anulowania programu naukowego można przekreślić komuś życie, jak i w relacji człowiek - człowiek, w której ważniejsze od poznania osoby stojącej przed nami są uprzedzenia.

 

*Imiona rozmówczyń zmieniłam na ich prośbę

 

Dyskusja dot. artykułu

W sumie 1 komentarz

Zostaw komentarz