"Opinia publiczna uważa, że jeśli dana osoba może jeść, to nie ma jadłowstrętu psychicznego" - mówi psycholog Miniberger

Pozytywne nastawienie do ciałaWywiadZdrowie psychiczne
Alžběta Cutáková
| 30.11.2023
"Opinia publiczna uważa, że jeśli dana osoba może jeść, to nie ma jadłowstrętu psychicznego" - mówi psycholog Miniberger
Shutterstock

Czy przedstawiany przez media obraz anoreksji i bulimii różni się od rzeczywistości doświadczanej przez specjalistów terapii? Dlaczego bulimia jest bardziej piętnowana niż anoreksja? I w jaki sposób pacjenci mogą być krzywdzeni, gdy przyczyny tych chorób są związane wyłącznie z jedzeniem? Psycholog Lenka Miniberger, która pracuje z klientami cierpiącymi na zaburzenia odżywiania, wyjaśnia, jak krzywdzące są stereotypy.

Czy zauważasz więcej odniesień do zaburzeń odżywiania w filmach, programach telewizyjnych, a nawet czasopismach?

Zauważam więcej tematów psychologicznych, w tym zaburzeń odżywiania. Pamiętam filmy dokumentalne, a potem magazyny, w których aktorki opowiadają o swoich diagnozach. To rodzaj wywiadów, które normalnie można zobaczyć w tabloidach.

Jak tabloidy mówią o zaburzeniach odżywiania?

Z reguły w ogóle mi się to nie podoba. To takie uproszczone. Chociaż wierzę, że autor artykułu próbował w jakiś sposób zapobiegać, z mojej perspektywy nigdy mu się to nie udało. Choroba jest tak uproszczona, jakby nie było z nią problemu. Trzeba tylko trochę chcieć i wtedy się uda. Co oczywiście nie jest prawdą. Jeszcze nie czytałem artykułu, który uważałbym za dobrze napisany.

Nie byłoby wcale źle, gdyby opinia publiczna zobaczyła wywiad z rodzicami, których 12-letnie dziecko przeszło przez kilka lat tych zaburzeń. Wtedy ludzie zrozumieliby, jak trudne to jest.

Co jeszcze jest nie tak oprócz wielkiego uproszczenia?

Obrazowanie często zaczyna się i kończy na jedzeniu. Niewiele pokazuje się całego obrazu problemu. Społeczeństwo nie ma świadomości, że jest to złożona choroba psychiczna, która przejawia się w całym życiu człowieka, relacjach społecznych, funkcjonowaniu. Że nie chodzi tylko o jedzenie.

Jak Twoim zdaniem można lepiej pokazać zaburzenia odżywiania?

Myślę, że mądrze byłoby pokazać, że są to normalni, dobrzy ludzie, którzy nie wybrali tej choroby. Po prostu im się to przytrafiło, a teraz walczą z chorobą.

Nie byłoby wcale źle, gdyby opinia publiczna zobaczyła wywiad z rodzicami, których 12-letnie dziecko przeszło przez kilka lat tych zaburzeń. Wtedy ludzie zrozumieliby, jakie to wyzwanie. Poleciłbym też film dokumentalny, może pokazać sytuację kompleksowo.

Tabloidy to nie są normalni mili ludzie?

To modelki, aktorki, nie do końca normalni ludzie. Mogą też być normalni i w porządku, ale mają specyficzny zawód. To wzmacnia nasze uprzedzenia, takie jak to, że głodzenie się jest częścią bycia modelką. Ponadto, w świecie show-biznesu, interesujące jest bardzo ważne. Ktoś czyni siebie interesującym dzięki tym treściom, ale to wypacza cały temat. I to mi się w tym nie podoba. Dlatego uważam, że to nie powinno znaleźć się w tabloidach.

Jakie obrazy wybierają tabloidy, gdy mówią o jadłowstręcie psychicznym?

Podkreślają szczupłość, chudość. Nagłówki często mówią: "Była ładna i szczupła, teraz jest za chuda". Czyli szczupła jest dobra, a chuda jest zła? Podkreśla również niskie spożycie kalorii.

Podobnie, gdy ktoś w tabloidach oskarża celebrytkę, modelkę, aktorkę o anoreksję, ta broni się, wymieniając, ile je, w tym śmieciowe jedzenie. To zupełnie nietrafiony argument. Opinia publiczna uważa wtedy, że jeśli dana osoba może jeść, to nie ma anoreksji psychicznej, co nie jest prawdą.

Gdy dana osoba "tylko" ma epizody objadania się, ale nie wymiotuje ani nie kompensuje tego w inny sposób, sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana.

Nie sądzisz, że jest w tym więcej wstydu? Przyznanie się do bulimii w wieku 40 lat...

Zgadzam się. Społeczeństwo nadal jest w stanie zaakceptować to w młodszych latach z "jest młoda, jest głupia" i "wyrośnie z tego". Ale po czterdziestce już się z tego nie wyrasta. Co więcej, stwierdzenie, że to nie anoreksja, a bulimia, jest niezwykle trudne.

Osobiście jednak nie spotkałam nikogo, u kogo problemy zaczęłyby się tak późno. W przypadku wszystkich moich klientów, historycznie sięga to ich młodości, z perspektywy czasu zdają sobie z tego sprawę. Ale to nie reguła, czytałem, że te problemy mogą się pojawić jako reakcja na zmianę życiową, syndrom wypalenia, utratę bliskiej osoby. O tym aspekcie też dobrze byłoby wspomnieć, bo nie sądzę, żeby to było coś, co jest w ogóle znane.

A co z trzecim klinicznie określonym zaburzeniem odżywiania, objadaniem się?

Kiedy dana osoba "tylko" ma epizody objadania się, ale nie wymiotuje ani nie kompensuje tego w inny sposób, sprawa staje się jeszcze bardziej skomplikowana. Nie dostrzega już nawet, że cierpi na zaburzenie odżywiania. Czuje, że to jego problem, że nie może sobie z nim poradzić, ponieważ jest manipulowany przez media i otoczenie wokół niego. Teraz wszyscy musimy jeść zdrowo, wszyscy musimy ćwiczyć. Co w pewnym sensie nie jest złą podstawą. Oczywiście jest jedno "ale".

Jakie są tego konsekwencje?

Myślę, że tym ludziom długo zajmuje poproszenie o pomoc i wsparcie. Nawet gdy zwierzają się lekarzowi, że mają ten problem, nie spotykają się z pełnym zrozumieniem - "to nie jest łatwe, nie bądź zdany na siebie". Mówi się im, żeby przeszli na dietę.

Dyskusja dot. artykułu

Nikt nie dodał jeszcze komentarza do dyskusji

Zostaw komentarz